🦥 Paw Paw Na Raka Opinie

Kup teraz na Allegro.pl za 3,99 zł - PAW PATROL ZEL DO RAK ANTYBAKTERYJNY 50ML (13296771535). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! Rokowania w przypadku raka żołądka zależą od stopnia zaawansowania choroby w momencie rozpoznania. Znaczenie ma typ i wielkość guza, jego lokalizacja, zajęcie węzłów chłonnych, obecność przerzutów, a także ogólny stan pacjenta. Najlepiej rokuje wcześnie rozpoznany nowotwór – wówczas 5 lat po operacji przeżywa nawet 70% Artykuł powstał na podstawie fragmentów książki Nie daj się rakowi! Wsparcie żywieniowe w chorobie nowotworowej. Przeczytaj również artykuły poświęcone innym mitom na temat raka: Mity na temat raka: witamina C. Mity na temat raka: post Ewy Dąbrowskiej i terapia Gersona Mężczyźni z rakiem prostaty we wczesnym stadium rozwoju, u których zastosowano radioterapię stereotaktyczną, zgłaszali mniej skutków ubocznych ze strony układu moczowego niż pacjenci po leczeniu operacyjnym. Jednak częściej cierpieli na problemy z jelitami - wynika z badań przeprowadzonych przez brytyjskich naukowców. Sodium chloride is poisonous: Even a little bit of NaCl can harm a child, a pet or wildlife when in rock salt or ice melt form. One reason is that ice melt products aren’t made to the same safety level as table salt and often contains harmful impurities. Illinois Poison Control urges parents to call the center if children even “sample Kamil Durczok przeszedł wiele w swoim życiu - chorował na raka, zmagał się z depresją i alkoholizmem oraz ciężką formą Covid-19. Kamil Durczok w 2019 na Gali Telekamer Fot. TRICOLORS PAW Patrol is a Canadian animated television series created by Keith Chapman and produced by Spin Master Entertainment, with animation provided by Guru Studio. In Canada, the series is primarily broadcast on TVOntario as part of the TVOKids programing block. TVO first ran previews of the show in August 2013. Ponadto, Paw Paw zawiera enzymy, błonnik, witaminy i minerały, które dodatkowo wpływają na ogólne zdrowie organizmu. Korzyści Związane z Paw Paw w wspomaganiu leczenia raka Wspomaganie układu odpornościowego : Dzięki zawartości acetogenin i innych aktywnych składników, Paw Paw może wspomóc naturalne mechanizmy obronne organizmu Paw Paw Graviola Pobijedite Rak Alternativom. 383 likes. Paw Paw lijecenje karcinoma Za narudzbe i info, obratite mi se u inbox. Hvala! Sprawdź opinie o Paw-Bud Paweł Rak Kraśnik. Informacje o zarobkach, kadrze zarządzającej, atmosferze ! Pure Paw Paw Grape balsam do ust 15 g - Opinie Na liście znajdują się opinie, które zostały zweryfikowane (potwierdzone zakupem) i oznaczone są one zielonym znakiem Zaufanych Opinii. Opinie niezweryfikowane nie posiadają wskazanego oznaczenia. Paw-Bud Paweł Rak usługi remontowo-budowlane ★ Sprawdź opinie ★ dane kontaktowe ☎ tel e-mail, adres oraz NIP i REGON. Pokaż na mapie. ul. Andrzeja 7tNrH. Kupujesz oryginalny wyprodukowany w USA produkt NSP. PRZECIWRAKOWYekstrakt z drzewa Paw Paw Suplement diety w kapsułkach PAW PAW NSP Opakowanie jest fabrycznie zamknięte i nienaruszone. Świadczy o tym znajdująca się pod zakrętką hermetyczna membrana. SKŁAD 1kps: - wyciąg z drzewa Paw Paw 380 mg ( w tym 8mg acetogeniny) - substancja pomocnicza (stearynian magnezu) - kapsułka (żelatyna, woda) Data przydatności:08/2015 OPAKOWANIE 180 KAPSUŁEK stanowi miesięczną kurację. Dozowanie:3 x dziennie po 2 kapsułki w trakcie posiłku. Zaleca się przyjmować Paw Paw przez minimum 4 miesiące!!! PRODUKT ORYGINALNY firmy NATURE'S SUNSHINE USA. OPAKOWANIE POSIADA OPIS W JĘZYKU ANGIELSKIM. UWAGA!!! Nie można przyjmować PAW - PAW razem z jakimikolwiek stymulatorami tarczycy ( np. jod ) (mogą zmniejszać działanie Paw Paw), suplementami zawierającymi koenzym Q10, witaminą C. Nie stosować w czasie ciąży i podczas karmienia piersią. Dr. Jerry McLaughlin badał właściwości tego drzewa na przestrzeni wielu lat. Jego amerykańskie badania wykazały, że roślina ta posiada silne właściwości zwalczające raka. Dlatego Paw Paw często staje się ostatnią deską ratunku dla chorych, którym medycyna konwencjonalna nie potrafi pomóc. W liściach, gałązkach i korze Paw paw znajdują się tzw. Acetogeniny, które również zawarte są w preparacie, jako substancja lecznicza wykazują udokumentowane badaniami działanie antynowotworowe. Paw Paw jest rewolucyjnym preparatem służącym walce z rakiem. W tym preparacie NSP substancją czynną jest pozyskana z drzewka Paw Paw acetogenina . Inteligentne związki Generalnie już dość dawno odkryto, że acetogeniny wykazują silne działanie przeciwrakowe, insektobójcze i mikrobobójcze. Niedawne badania wykazały, że owe acetogeniny są doskonałymi inhibitorami procesów enzymatycznych zachodzących wyłącznie w błonach komórek rakowych. Stąd też ich skuteczność w unieszkodliwianiu tkanek rakowych przy jednoczesnej pobłażliwości dla zdrowych komórek. Nic więc dziwnego, że w USA główny ciężar finansowania badań acetogenin wzięły na siebie National Cancer Institute (Narodowy Instytut Raka) i National Institute of Health (Narodowy Instytut Zdrowia). Okazuje się, że zawarte substancje skuteczne są także w przypadku guzów opornych na inne rodzaje terapii. Chodzi o to, że komórki rakowe, które „przeżyły” chemioterapię mogą się uodporniać na lek użyty podczas terapii, a nawet na inne, niekoniecznie spokrewnione z nim leki. Reakcja taka nazywa się MDR. Acetogeniny poprzez swoje działanie zabijają komórki uodpornione na wiele leków. Mechanizm działania Paw Paw polega na odcinaniu guzowi dostępu do krwi człowieka, która jest dla niego pożywieniem, ponieważ zawiera cukry i składniki odżywcze. Preparat ten ma dużą istotną zaletę, która odróżnia go od leków chemicznych - działa wyłącznie na anormalne komórki, czyli wszelkiego rodzaju guzy, działa nawet na guzy złośliwe. Odnotowano również przypadki w których kuracja paw paw zaowocowała cofaniem się przerzutów! Ten wspaniały preparat można bezpiecznie stosować równocześnie z naświetlaniami (radiacją), czy chemioterapią, a co więcej złagodzi skutki uboczne wyżej wspomnianych zabiegów. Co najważniejsze: nie obciąża organizmu wycieńczonego chorobą, a powoduje samodestrukcję tkanek nowotworowych. . Dr Jerry McLaughlin, b. profesor Purdue University, od wielu lat pracuje nad rośliną zwaną Paw-Paw. Jego prace doprowadziły do uzyskania przez Purdue University kilku patentów naukowych na ekstrakty z tej tajemniczej rośliny. Nature’s Sunshine stała się posiadaczem tych patentów i jak na razie oferuje jedyny na rynku standaryzowany pod kątem zawartości acetogenin Paw-Paw. Odkrycie Paw-Paw to być może przełom w walce z chorobami nowotworowymi. Przynajmniej dotychczasowe wyniki badań zdają się na to wskazywać. Przeprowadzone ostatnio studia kliniczne nad leczniczym wykorzystaniem tej rośliny sa pozytywnie zaskakujące: Paw-Paw powoduje izolację komórek rakowych poprzez odcinanie im dostaw krwi a w efekcie ich obumieranie. Sukces jaki uzyskano potwierdzany jest badaniami laboratoryjnymi i diagnostyką wizualną. Guzy (nawet płuc czy mózgu) w dużej liczbie przypadków zmniejszają się, a nawet zanikają. Dr McLaughlin mówi, że Paw-Paw jest do zastosowania także w walce z guzami łagodnymi, właściwie z każdym typem anormalnej tkanki, która rozwija się szybciej niż normalne, zdrowe nadaje się do wykorzystania w trakcie chemioterapii oraz radiacji.. Studia wskazują, że przyczynia się do lepszej efektywności tych zabiegów oraz pomniejsza ich skutki uboczne. Dr Mclaughlin od 1976 roku jako profesor na Purdue University prowadził z dwoma innymi profesorami na zlecenie Narodowego Instytutu Badań nad Rakiem (National Cancer Institute) przez 6 lat studia nad efektywnością roślin leczniczych. Z ok. 3500 przebadanych roślin Paw-Paw okazał się najlepszy. Dr McLaughlin wyodrębnił ok. 50 aktywnych biologicznie składników rośliny, z których właśnie acetogeniny są odpowiedzialne za główną akcję medyczną ziela. Niezwykłość rośliny została później potwierdzona w badaniach na zwierzętach. Wyniki były szokujące. Odmiany nowotworów występujących u ludzi i wszczepianych myszom po prostu zanikały... Do niezwykłych właściwości Paw Paw należy także fakt, ze roślina może przyczyniać się do niszczenia komórek odpornych na działanie leków stosowanych w ramach chemioterapii. Roślina wymaga jeszcze dalszych badań i studiów zanim oficjalna medycyna nada jej status leku. Tak czy inaczej dotychczasowe badania są niezwykle obiecujące. Dr McLaughlin mówi, że Paw Paw pozbawia energii anormalne komórki. Każda komórka potrzebuje energii do rozwoju. Komórki rakowe dla jej wytworzenia wchłaniają każdą ilość cukru jaka jest im dostępna. Następnie wytwarzają biochemiczne substancje służące rozpuszczaniu zdrowej tkanki w celu pozyskiwania z niej glukozy dla dalszego własnego wzrostu. Po drugie Paw Paw uniemożliwia rozwój sieci naczyń krwionośnych, których potrzebuje rak dla własnego wzrostu. Proces ten znany jest jako angiogeneza. Bez dodatkowej krwi nie tworzy przerzutów. Jak na razie Nature’s Sunshine jest jedynym producentem Paw Paw z prawem wyłączności do jego zasobów i właścicielem wszystkich istniejących patentów. Paw-Paw przypadki kliniczne: - moja córka, Ewa, zachorowała na raka. Guz wykryto w mózgu, w pobliżu przysadki mózgowej. Szybko rozpoczęła kurację, która obejmowała przyjmowanie Paw Paw. Tacy jesteśmy szczęśliwi, że to uczyniła. Tuż przed rozpoczęciem chemoterapii Ewa przeszła MRI, który wykazał drugi guz (przerzut) w obszarze szyszynki. Niemniej guz pierwotny zmniejszył się bardzo wydatnie. Ostatni MRI wykazał zniknięcie drugiego guza, zaś ten pierwotny zmniejszył się znowu. Lekarz onkolog zadzwonił do Ewy, wyrażając zdziwienie z powodu zmniejszenia pierwotnego guza i zniknięcia wtórnego. Guz Ewy jest jak bomba klustrowa, dotknij go a natychmiast rozsypie zarodniki raka wszędzie! Badania jednak nie wykazują przerzutów w obszarze kręgosłupa. Jest to niebywałe, ponieważ ten typ raka zawsze tworzy przerzuty do kręgosłupa. - Miałem raka skóry w czwartym stadium na ramieniu. Po jego operacyjnym usunięciu wszystko było w porządku przez cały rok. Jednakże wkrótce potem zacząłem odczuwać kłopoty z sercem. Na pogotowiu wykonano rentegen, który wykazał obecność masy komórek rakowych w płucach. Udałem sie do specjalisty onkologa. Rak pojawił się w moich płucach i węzłach chłonnych. Lekarz powiedział, że biopsja jest prawie niewykonalna a rak nie nadaje się do zoperowania. W przeciągu miesiąca pogorszyło się u mnie oddychanie, czułem się coraz gorzej. Moja żona skontaktowała się z zielarzem, który zalecił różne zioła, między innymi Paw Paw. W przeciągu 3 tygodni poczułem różnicę w oddychaniu, teraz czuję się znacznie lepiej. Mogę jeździć na rowerze, nie mam problemu z oddychaniem. Mam więcej energii i lepszą wytrzymałość. Jestem bardzo wdzięczny za Paw Paw. - 5 lat temu zachorowałam na raka piersi. W czasie jazdy samochodem było najgorzej. Guzy w obu piersiach powodowały dyskomfort i ból. Niemniej wszystko co robię, włączając w to przyjmowanie Paw Paw spowodowało spontaniczną remisję. Ostatnie USG wykazało zmniejszenie się guzów. Teraz mogę prowadzić samochód bez bólu. - Wykryto u mnie raka. Lekarze nie chcieli nic z tym robić, no może poza radiacją, ale też bez wielkich nadziei. Zdecydowałam się na leczenie naturalne i wraz z innymi suplementami zaczęłam przyjmować Paw Paw. Wkrótce guz się zmniejszył, a za to zwiększył się apetyt. Rzuciłam też palenie, a paliłam całe lata. Nawet nie było ciężko. Na pewno stało się coś dobrego. Lekarz powiedział, że nigdy nie widział takich ziół. Zaleca się przyjmować Paw Paw przez minimum 4 miesiące!!! KONTAKT 503 659 574 Nie wiem oczywiście, czy liczba razy jest precyzyjna. Najważniejsze jest to, że leku na nowotwory powinniśmy poszukiwać nie na oddziale onkologicznym, ale w naturze. Jest takie mądre powiedzenie: „Skuteczność jest miarą prawdy„. Oznacza ono ni mniej, ni więcej, że jak coś jest powtarzane z uporem maniaka, ale nie jest skuteczne – to nie ma w tym prawdy. Istotnie tak jest jeśli chodzi o standardową chemioterapię. Wystarczy popatrzeć tylko na statystyki zgonów na oddziałach onkologicznych. Nie należy też przymykać oczu na fakt, że w onkologii „sukcesem” jest fakt, że chory po chemioterapii / radioterapii przeżyje pięć lat. Czy takie coś można uznać za sukces? A może pora powiedzieć, że „król”, czyli onkologia – jest nagi – i zwrócić się ku naturze? Pamiętajmy wszyscy, że rak nie jest procesem trwającym tydzień, miesiąc, rok. Często pracujemy na niego długie dekady. Toksyczne, śmieciarskie żarcie (mięso, zboża, cukier, żywność wysokoprzetworzona), używki, alkohol, papierosy, narkotyki. Sami wpędzamy się w choroby. Dodatkowo, jak udowodniła na swoim przykładzie Louise L. Hay – zmieniając nastawienie do życia i wzorce w swojej psychice, można odwrócić bieg wielu fizycznych chorób. Kolejny ciekawy fakt – korporacje farmaceutyczne opracowują nowe lekarstwa na raka właśnie na bazie ekstraktu z.. Gravioli. Z tym, że ich lekarstwa będą odpowiednio zmodyfikowane chemicznie. Przykładowo: do cząsteczki substancji czynnej pochodzącej z gravioli, chemicy podczepią kilka atomów, bądź grupę tychże atomów. Korporacja to opatentuje, zawyży cenę tysiące razy i będzie zarabiać miliony dolarów. Tak się robi dziś biznes! To czysty kapitalizm, sama jego esencja. A sok z gravioli jak zwykle, będzie dostępny za śmieszne pieniądze, w porównaniu do ceny tego, co będą sprzedawać korporacje. Proszę o rozpowszechnienie tego materiału! Owoc gravioli skutecznym lekarstwem na raka! Cytuję: „10000 razy silniejszy zabójca raka niż chemia”. Dziel się tą informacją z innymi. Może uratować życie wielu ludzi, napełnić nadzieje i zbudować zaufanie w pacjentach.. Soursop (Guanabana) lub inaczej owoc z drzewa grawiola (graviola) jest cudownym naturalnym zabójcą raka razy silniejszym niż chemia. Dlaczego nie jesteśmy tego świadomi? Ponieważ niektóre wielkie korporacje chcą zwrotu swoich pieniędzy wydanych na lata badań, starając się dokonać jego syntetycznej wersji na sprzedaż. Tak więc, już wiesz, że teraz możesz pomóc przyjacielowi w potrzebie, dając mu znać o nim lub po prostu napić się kwaśnego soku grawioli samemu profilaktycznie od czasu do czasu. Smak nie jest zły w żadnym wypadku. Soursop jest kompletnie naturalny i na pewno nie ma skutków ubocznych. Jeśli masz miejsce, wyhoduj sobie drzewko w swoim ogrodzie. Pozostałe części drzewa są także użyteczne. Następnym razem gdy będziesz mieć ochotę na sok owocowy, poproś o grawiolę. Ilu ludzi zginęło na próżno podczas gdy miliardowy producent leków ukrył tajemnicę cudownego drzewa Graviola? To drzewo jest niskie i nosi nazwę graviola! W Brazylii – Guanabana w języku hiszpańskim i ma nieciekawą nazwę “soursop” w języku angielskim. Owoce bardzo duże i ich kwaskawo słodka biała miazga jest spożywana bezpośrednio lub, częściej, używana do napojów owocowych, sorbetów i tym podobnych. Główne zainteresowanie tą rośliną jest ze względu na jej silne działanie antynowotworowe. Chociaż jest skuteczna dla wielu chorób, to jednak jej działanie przeciw nowotworom jest najbardziej interesujące. Roślina ta jest dowiedzionym lekarstwem na raka każdego typu. Poza byciem lekarstwem na raka, graviola jest w szerokim spektrum środkiem przeciwbakteryjnym zarówno w zakażeniach bakteryjnych jak i grzybiczych, jest skuteczne wobec wewnętrznych pasożytów i robaków, obniża wysokie ciśnienie krwi i jest używana na depresję, stres i zaburzenia nerwowe. […] Prawda jest uderzająco prosta: Głęboko w dżungli amazońskiej rośnie drzewo, które może dosłownie zrewolucjonizować to, co ty, twój lekarz i reszta świata myśli o leczeniu raka i szansach przetrwania. Przyszłość nigdy nie wyglądała bardziej obiecująco. Badania pokazują, że za pomocą ekstraktów z tego cudownego drzewa można: * Zaatakować raka bezpiecznie i skutecznie w wyniku zupełnie naturalnej terapii, która nie powoduje skrajnych nudności, utraty masy ciała i wypadania włosów * Ochronić swój system odpornościowy i uniknąć śmiertelnych zakażeń * Poczuć się mocniejszym i zdrowszym w trakcie trwania leczenia * Zwiększyć swoją energię i poprawić swoje spojrzenie na życie Źródło tej informacji jest zadziwiające: Pochodzi od jednego z amerykańskich największych producentów leków, który badał te owoce w ponad 20 laboratoryjnych badaniach przeprowadzonych od 1970 roku! Co te testy wykazały było niczym innym jak paraliżującym umysł… Ekstrakty z drzewa, jak stwierdzono: * Skutecznie namierzyły i zabiły komórki nowotworowe w 12 typach nowotworów, w tym raku okrężnicy, piersi, prostaty, płuc i trzustki… * Składniki pochodzące z drzewa okazały się do 10000 razy silniejsze w hamowaniu wzrostu komórek rakowych niż Adriamycyna, powszechnie stosowana substancja w chemioterapii! * Co więcej, w przeciwieństwie do chemioterapii, składniki uzyskiwane z drzewa grawiola selektywnie tropią i zabijają tylko komórki nowotworowe… Nie uszkadzają zdrowych komórek! Niesamowite antyrakowe właściwości drzewa Graviola były intensywnie badane – więc dlaczego nie słyszałeś czegoś o tym? Że ekstrakt z grawioli taki jest. Jeden z amerykańskich największych miliardowych producentów leków rozpoczął poszukiwania lekarstwa na raka i ich badania skoncentrowały się na Gravioli, legendarnym leczniczym drzewie z lasów deszczowych Amazonii. Różne części drzewa Graviola – w tym kora, liście, korzenie, owoce i nasiona owoców – były używane od wieków przez szamanów i rdzennych Indian Ameryki Południowej w leczeniu chorób serca, astmy, problemach z wątrobą i artretyzmie. Podążając za niewielką ilością udokumentowanych dowodów naukowych, firma inwestowała pieniądze i zasoby w badania antynowotworowych właściwości drzewa – wyniki ich zaszokowały. Graviola okazała się być maszynerią do zabijania raka. i wtedy był to moment, gdzie historia Gravioli prawie się zakończyła. Spółka miała jeden wielki problem z drzewem Gravioli – jest ono całkowicie naturalne, a więc, zgodnie z prawem federalnym, nie może podlegać opatentowaniu. Nie ma możliwości, aby czerpać z niego poważne zyski. Okazuje się, że firma farmaceutyczna spędziła prawie siedem lat próbując zsyntetyzować dwa z najpotężniejszych antynowotworowych składników z drzewa Graviola. Jeśli potrafiliby wyizolować i produkować stworzone przez człowieka, sklonowane to, co czyni graviola takim skutecznym, byliby w stanie to opatentować i zwrócić swoje pieniądze. Niestety, natknęli się na mur. Oryginału po prostu nie dało się skopiować. Nie było sposobu, by firma mogła zapewnić sobie zyski lub choćby zwrócić miliony przeznaczone na badania. Ponieważ sen o ogromnych zyskach odparowywał, ich testy dokonywane na drzewie Graviola zmierzały w kierunku zaprzestania. Co gorsza, firma odłożyła cały projekt i nie zdecydowała się opublikować wyników swoich badań! Na szczęście jednak, był jeden naukowiec z zespołu badawczego, którego sumienie nie pozwoliło mu godzić się na popełnienie takiego okrucieństwa. Ryzykując karierę, skontaktował się z firmą zajmującą się zbiorem medycznych roślin z dżungli amazońskiej i „dmuchnął w gwizdek”. Cud ujawniony Kiedy naukowcy z Instytutu Nauk Medycznych zostali zaalarmowani wiadomością o drzewie Graviola, zaczęli śledzić badania przeprowadzone nad drzewem zabijającym raka. Dowody zadziwiającej skuteczności Graviola wypłynęły szybko i szalenie. Narodowy Instytut Nowotworów przeprowadził pierwsze badania naukowe w 1976 roku. Wyniki wykazały, że “liście i łodygi graviola skutecznie atakują i niszczą komórki nowotworowe.” Nie wiadomo dlaczego, wyniki zostały opublikowane w raporcie wewnętrznym i nigdy nie dopuszczone do publicznej wiadomości … Od 1976 Graviola okazała się niezwykle silnym zabójcą raka w 20 niezależnych badań laboratoryjnych, ale nie wszczęto żadnych prób klinicznych – typowi lekarze głównego nurtu testowego i czasopisma nie ocenili jej wartości w leczeniu…. Badania opublikowane w Journal of Natural Products, podając za badaniami przeprowadzonymi na Uniwersytecie Katolickim w Korei Południowej stwierdzały, że został znaleziony jeden składnik w Graviola do selektywnego zabijania komórek raka jelita grubego o “potencjale razy większym od (powszechnie stosowanego leku w chemioterapii) Adriamyciny … “ Najważniejszym fragmentem sprawozdania Katolickiego Uniwersytetu Korei Południowej jest informacja, że Graviola okazał się selektywnie wybierać komórki rakowe, pozostawiając zdrowe komórki nietknięte. W przeciwieństwie do chemioterapii, gdzie na cel brane są wszystkie masowo aktywnie działające komórki (np. komórki włosów i żołądka), powodując, częste skutki uboczne w postaci niszczących nudności i utraty włosów u pacjentów chorych na raka. Badania na Purdue University odkryły ostatnio, że liście z drzewa Graviola zabiły komórki nowotworowe spośród sześciu linii komórek ludzkich i były szczególnie skuteczne wobec raka prostaty, trzustki i płuc. Siedem lat milczenia zostało złamane – i w końcu znajdujemy się tutaj!„ Źródło: Przygotowała: nika_blue Ekstrakt z gałęzi Paw Paw (Asymina trójklapowa Asimina triloba); otoczka kapsułki (żelatyna, woda), substancja wypełniająca (celuloza), substancja przeciwzbrylająca (sole magnezowe kwasów tłuszczowych). KLUCZOWE SKŁADNIKI: Zawartość w zalecanej porcji (6 kaps.): Ekstrakt z gałęzi Paw Paw..............2280mg - w tym acetogeniny............................51mg ZALECANA PORCJA DO SPOŻYCIA W CIĄGU DNIA: 2 kapsułki 3 razy dziennie w trakcie posiłku. Nie przekraczać zalecanej porcji do spożycia w ciągu dnia. Produkt nie powinien być spożywany przez kobiety w ciąży, planujące ciąże lub karmiące WARUNKI PRZECHOWYWANIA Przechowywać w suchym i chłodnym miejscu, w sposób niedostępny dla małych dzieci. Po otwarciu przechowywać w lodówce. Nature's Sunshine to światowy lider w produkcji suplementów diety. W 1972 roku jako pierwsi na świecie umieścili zioła w kapsułkach. Firmę tę tworzą ludzie, którym w codziennej pracy przyświeca misja polepszania życia. Nature's Sunshine to blisko 50-letnia tradycja. Niewiele firm na świecie może pochwalić się takim doświadczeniem. Witam chcialam sie zapytac czy ktos z Panstwa slyszal o tabletkach PAW PAW, na guzy nowotworowe, wykryto u mnie 13 lat temu gruczolaka przysadki produkujacego prolaktyne, pomimo kilkunastoletniego leczenia bromergonem, norprolackiem, dostinexem, poziom prolaktyny nie spada a guz sie powoli powieksza. Wiele czytalam o tej metodzie jednak nigdzie nie znalazlam jakie moga wystapic skutki uboczne i jak dawkowac paw paw z dostinexem i eutyroxem. Bede wdzieczna za kazda odpowiedz KOBIETA, 26 LAT ponad rok temu Onkologia Hiperprolaktynemia Prolaktynowy gruczolak przysadki Racjonalne żywienie w profilaktyce raka żołądka Lek. Michał Lenard 80 poziom zaufania Nie zalecam stosowania tego preparatu. W Pani przypadku najpewniej skutecznym leczeniem będzie operacja. Sugeruję konsultację z neurochirurgiem, który zleci odpowiednie badania i zdecyduje o właściwym postępowaniu. Pozdrawiam! 0 redakcja abczdrowie Odpowiedź udzielona automatycznie Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Czy wysoka prolaktyna może oznaczać inne choroby nowotworowe? – odpowiada Lek. Krzysztof Szmyt Czy mikrogruczolak przysadki kwalifikuje się do zabiegu operacyjnego? – odpowiada Dr hab. n. med. Paweł Jóźków Czy Bromergon stosowany na podwyższoną prolaktynę będę musiała stosować zawsze? – odpowiada Lek. Tomasz Budlewski Twarde podskórne guzy a nowotwór złośliwy – odpowiada Lek. Jacek Ławnicki Diagnoza guza mózgu przy przysadce – odpowiada Lek. Paweł Baljon Co oznacza wynik badania tarczycy u 24-letniej kobiety? – odpowiada Lek. Aleksandra Witkowska Jakie leki na gruczolaka przysadki wydzielającego prolaktynę wybrać? – odpowiada Lek. Katarzyna Szymczak Czy kobiety mają mnogie guzy? – odpowiada Lek. Tomasz Budlewski Wynik badania histopatologicznego po usunięciu gruczolaka – odpowiada Lek. Izabela Ławnicka Gruczolak przysadki mózgowej i niepełne usunięcie guza – odpowiada Lek. Tomasz Budlewski artykuły Wtórny brak miesiączki - charakterystyka, najczęstsze przyczyny, badania Wtórny brak miesiączki jest zjawiskiem występujący Prolaktyna - cel, przebieg, normy, interpretacja Prolaktyna (PRL) to hormon produkowany przez przed Guz prolaktynowy - przyczyny, objawy, diagnostyka i leczenie Guz prolaktynowy to zwykle łagodny nowotwór przysa Dlaczego onkolog po otrzymaniu diagnozy o chorobie nowotworowej poszedł do psychologa oraz o trudnym procesie chorowania i wychodzenia w choroby mówi prof. Jacek Jassem, kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Prof. Jacek Jassem. Fot. M. Kmieciński/ PAP Monika Wysocka (PAP): Kiedy chorował Pan na nowotwór, skorzystał z porady psychoonkologa? Prof. Jacek Jassem: Od tego zacząłem. Zaraz po rozpoznaniu poszedłem po poradę psychologiczną. Można rzec – po co? Czy ja jestem słaby? Nie dam sobie bez tego rady? W USA niemal każdy ma swojego psychoterapeutę, to kultura tego społeczeństwa. On pomaga nie tylko w chorobie, ale w problemach życia codziennego. U nas wciąż człowiek, który idzie do psychologa, a już, nie daj Boże, do psychiatry, postrzegany jest jako nienormalny, więc wielu ludzi to ukrywa. Ludzie nie przyznają się także do przyjmowania leków przeciwdepresyjnych. Bo to przecież wstyd! A trzeba sobie jasno powiedzieć: nie ma herosów. Każdy, kto zachoruje na nowotwór, odczuwa strach – większy lub mniejszy. Nawet jeżeli jako onkolog będę pacjentowi mówił, że to błaha choroba, że w jego przypadku mamy niemal 100 proc. wyleczeń, to on ją widzi przede wszystkim w wymiarze zagrożenia życia. Z czasem, w wyniku rozmów z lekarzami, innymi chorymi czy psychologiem właśnie, oswaja się z tą myślą, jego nastrój się poprawia. Ale na początku strach jest dominującym uczuciem. Często towarzyszy mu gniew, czy bunt. I te wszystkie objawy znacznie łatwiej złagodzi psycholog niż lekarz. Po pierwsze – wiadomo, ile czasu ma dla pacjenta lekarz. A po drugie – niech robi to fachowiec. Oczywiście my, lekarze, mamy podstawowe przygotowanie psychologiczne, wiemy, jak rozmawiać z pacjentem. Ale nie zrobimy sesji terapeutycznej, która trwa godzinę, podczas której ten chory się psychicznie wzmocni i przystąpi do leczenia z zupełnie innym nastawieniem. Czego oczekiwał Pan po wizycie u psychoonkologa? Poszedłem z konkretną prośbą. Powiedziałem, że jestem przygotowany do leczenia, ale mam stracha. Zwyczajnie się bałem. Miałem zaawansowany hematologiczny nowotwór, na którym, jako onkolog, słabo się znałem. Oczywiście mógłbym zacząć studiować specjalistyczną literaturę, ale uznałem, że lepiej, aby zajęli się tym fachowcy. Natomiast potrzebna mi była pomoc, żeby pokonać strach, bo on paraliżuje. I tę pomoc otrzymałem. Ogromnie mi to pomogło, bardzo szybko udało mi się tego strachu pozbyć. Otrzymałem leczenie farmakologiczne, ale po kilku tygodniach mogłem się już z niego wycofać, bo ten najgorszy moment minął. Co poza wzmocnieniem psychiki można jeszcze dla siebie zrobić? Można się odpowiednio odżywiać – i tu jest z kolei rola dla dietetyka. Warto docenić fachowe porady w tej kwestii, bo leczenie onkologiczne czasem zaburza metabolizm czy powoduje zaburzenia układu pokarmowego. Trzeba też zadbać o utrzymanie optymalnej masy ciała. Wiele osób, które Pana znają, wiedzą, że żyje Pan aktywnie. Udało się w czasie choroby tę aktywność zachować? Można to zrobić i to jest bardzo, bardzo ważne. Ludziom często się wydaje, że jak już zachorują na nowotwór, to powinni się położyć się do łóżka i cierpieć, angażując przy tym całe swoje otoczenie. To jest fatalne podejście. Większość chorych w trakcie onkologicznego leczenia nie musi zasadniczo zmieniać swojego trybu życia. Powiem na własnym przykładzie – jestem od zawsze bardzo aktywny fizycznie. (...) aktywność fizyczna dodaje sił i zwiększa szansę wyleczenia(...) Oczywiście, gdy otrzymywałem bardzo intensywną chemioterapię, z pewnych rzeczy musiałem na jakiś czas zrezygnować, np. z koszykówki czy siatkówki, bo nie czułem się na siłach. Ale nie było ani jednego dnia, kiedy nie zrobiłbym sobie półgodzinnych porannych ćwiczeń. Traktowałem je jako wyzwanie, mówiłem sobie – no, zobaczymy, czy dzisiaj zrobisz te 40 pompek. I robiłem. Było mi trudniej, ale robiłem. Codziennie miałem przy sobie telefon z aplikacją, która liczy liczbę kroków i pilnowałem, aby zrobić te 10 tys., które są moją dzienną normą. Zdarzało się, że zmęczony wracałem z pracy do domu – bo starałem się pracować przez cały ten czas – i okazywało się, że brakuje mi 2-3 tys. kroków. Wychodziłem więc jeszcze wieczorem na spacer, żeby móc zasnąć z przekonaniem, że zrealizowałem swój cel. Robiłem to dla siebie, bo to ma wyraźne przełożenie na wyniki leczenia. Wielu pacjentów boi się dużego wysiłku myśląc, że w ten sposób zmniejszą swój potencjał do walki z chorobą. Nie! Wręcz przeciwnie, aktywność fizyczna dodaje sił i zwiększa szansę wyleczenia – są na to dowody. Oczywiście to nie jest recepta dla wszystkich, trzeba ten wysiłek dopasować do swoich możliwości. Są osoby tak zmordowane chorobą, że to może być trudne. Trzeba wtedy zastosować indywidualny program. Jednak bardzo rzadko się zdarza, aby chory nie mógł wyjść na spacer, to już musi być skrajne stadium choroby. Może więc nie trzeba od razu biegać maratonów, ale na spacer z pieskiem czy bez pieska, codziennie jednak można się wybrać. Pan nie pali, ale co zaleca Pan palaczom, którzy mają diagnozę nowotworu? Główną przyczyną nowotworów jest palenie tytoniu i wiele osób, które zachoruje na nowotwór spowodowany tym czynnikiem, np. na raka płuca uważa, że nieszczęście już się stało i można sobie dać sobie spokój z tym rzucaniem, bo nic już im bardziej nie zaszkodzi. To nieprawda! Okazuje się, że rzucanie palenia tytoniu przez chorych z rozpoznaniem nowotworu – niezależnie od tego czy jest on powodowany tytoniem, czy nie – kapitalnie zwiększa możliwości wyzdrowienia! Bo, po pierwsze, chory znacznie lepiej toleruje leczenie i to każde leczenie. W sposób oczywisty leczenie chirurgiczne – wielu torakochirurgów wręcz nie chce operować chorych, którzy dalej palą, radioterapię – znacznie mniej jest odczynów popromiennych, bo przecież palenie tytoniu jest czynnikiem drażniącym, zwłaszcza w obszarze napromieniania (wielu chorych nie kończy z tego powodu leczenia). A także leczenie systemowe, bo chemioterapia czy inne metody leczenia u chorych nadal palących przynoszą gorsze efekty. Toksyczne substancje zawarte w dymie tytoniowym przedostają się przecież do krwiobiegu, zmieniając metabolizm leków. Niektóre z nich mogą w związku z tym wymagać zupełnie innych – wyższych lub niższych dawek, a te już nie jest tak łatwo dobrać. Tak więc u osób nadal palących jest znacznie więcej powikłań i znacznie gorsze są wyniki leczenia. Znacznie gorszy jest apetyt, który jest bardzo potrzebny w trakcie intensywnego leczenia, a także ogólna jakość życia. I jeszcze jedna bardzo ważna informacja: kontynuowanie palenia tytoniu zwiększa ryzyko kolejnej choroby nowotworowej i zgonu z powodu chorób układu sercowo-naczyniowego. Wielu chorych umiera choć mogliby żyć, gdyby zaprzestali palenia. Przekonał mnie Pan. Jestem jeszcze ciekawa, czy po zachorowaniu musiał Pan zrezygnować ze swoich ekstremalnych podróży, z których słynie Pan w środowisku? W roku, w którym zachorowałem, mieliśmy zaplanowaną wspaniałą wyprawę na Alaskę – i z bólem serca musiałem z niej zrezygnować, bo akurat byłem w najbardziej intensywnej fazie leczenia. Po prostu nie nadawałem się do tego. To jest właśnie ta sytuacja, o której przed chwilą wspominałem – czasem trzeba trochę odpuścić, nie zawsze można zrobić wszystko, co by się chciało. Wzruszyli mnie towarzysze moich wypraw, którzy solidarnie zrezygnowali z wyjazdu, choć wszystko było zapięte na ostatni guzik. Ale trzy miesiące po zakończeniu chemioterapii wybraliśmy się na znacznie skromniejszą, ale też przepiękną wyprawę w Karpaty ukraińskie. Łaziliśmy po połoninach, odwiedzaliśmy zabite deskami wioseczki i było cudownie, choć mniej intensywnie niż zazwyczaj. Zrobiliśmy to jednak, żeby zachować tradycję corocznych wypraw. W tym roku jedziemy w Kaukaz i już wiem, że też będzie wspaniale, choć jeszcze nie hardcorowo. A jeśli dobrze się ułoży, może od przyszłego roku będziemy znowu jeździć bardziej wyczynowo na krańce świata. Zobaczymy co los przyniesie. Tymczasem parę dni temu, żeby utrzymać poziom adrenaliny, wykonałem swój pierwszy w życiu skok spadochronowy – wrażenia bezcenne! Czy można się ustrzec przed rakiem? Nie do końca, ale można znacznie zmniejszyć ryzyko zachorowania. Biorąc pod uwagę, że dwie trzecie nowotworów ma swoją przyczynę w naszych zachowaniach – diecie i stylu życia, czyli czynnikach, które możemy modyfikować – to można zrobić dla siebie naprawdę wiele. Proszę spojrzeć: 70 proc. ludzi umiera z powodu chorób nowotworowych i chorób układu sercowo-naczyniowego. Czynniki ryzyka dla obu wymienionych grup chorób są bardzo podobne: palenie tytoniu, nieodpowiednia dieta, brak aktywności fizycznej, nadużywanie alkoholu. (...) nie ma herosów. Każdy, kto zachoruje na nowotwór, odczuwa strach – większy lub mniejszy. Nawet jeżeli jako onkolog będę pacjentowi mówił, że to błaha choroba, że w jego przypadku mamy niemal 100 proc. wyleczeń (...) Na szczęście to się trochę zmienia – w porównaniu do lat 70. liczba palących mężczyzn zmniejszyła się o połowę i skutkuje to zmniejszającą się liczbą zgonów spowodowanych rakiem płuca. Wbrew obiegowej opinii to właśnie mężczyźni zrozumieli, że sobie szkodzą. Niestety, u kobiet nie wygląda to już tak dobrze – od wielu już lat w tej grupie notuje się stopniowy wzrost zachorowań na raka płuca. Narastającym problemem, zwłaszcza w rozwiniętych krajach, staje się także nadwaga i otyłość. Przewiduje się, że będzie to plagą XXI wieku. Dużo się mówi o dobroczynnym wpływie na zdrowie aktywności fizycznej i to chyba akurat zmienia się na lepsze… Wciąż za mało. W Polsce nadal kultura aktywnego spędzania czasu jest słabo rozwinięta. Oczywiście widzimy coraz więcej ludzi którzy biegają, chodzą do siłowni, jeżdżą na rowerze, ale mogłoby być znacznie, znacznie lepiej. Popatrzmy na przykład na Skandynawów: ile tam jest tego typu aktywności! W USA są w każdym mieście setki boisk do koszykówki i wszystkie są stale zajęte przez młodzież. A nasze orliki są albo nieczynne, albo zdewastowane i nikt nie myśli o ich odnawianiu... Co trzecie polskie dziecko ma otyłość lub nadwagę. Państwo powinno stworzyć warunki do uprawiania sportu, bo to jest fantastyczna inwestycja. Najprawdopodobniej liczba zachorowań na nowotwory będzie wzrastała, ponieważ jako społeczeństwo się starzejemy, a nowotwory w dużej mierze związane są z wiekiem. Palimy co prawda mniej, ale za dużo jemy, pijemy alkohol i lekkomyślnie korzystamy ze słońca. Możemy jednak znacząco przyhamować ten trend poprzez rozsądne zachowania. A co z wczesnym wykrywaniem raka? To druga rzecz, którą możemy dla siebie zrobić. Są trzy nowotwory, które można wcześnie wykryć i dzięki temu zmniejszyć ryzyko zgonu: rak szyjki macicy, rak piersi i rak jelita grubego. Wszystkie badania przesiewowe wykrywające te nowotwory są w 100 proc. finansowane przez państwo. Społeczeństwo powinno z nich korzystać, bo badania te zmniejszają ryzyko zgonu. W przypadku jelita grubego i raka szyjki macicy zmniejszają także ryzyko zachorowania, bo w tym przypadku często wykrywa się stany przedrakowe. Mammografia wykrywa co prawda zmiany, które już są nowotworem, ale w tym przypadku można zastosować bardziej skuteczne i mniej okaleczające leczenie. Jeśli rak piersi jest wykryty we wczesnym stadium, można uniknąć amputacji, co jest dla kobiety korzyścią zarówno fizyczną, jak i psychiczną. Skoro takie to proste, czemu jest taki opór w ich stosowaniu? Dobre pytanie. To pokazuje jak dużo zależy od głowy. „Nie będę się badał, bo jeszcze, nie daj Boże, okaże się, że mam raka”. Wyświechtane, a jednak wciąż popularne myślenie. Dokładnie odwrotne od tego które promujemy, czyli: „Badaj się, bo może masz raka. Jeśli odkryjesz go wcześniej, zwiększasz swoje szanse na skuteczne leczenie, nie rezygnuj z tej szansy”. Mówimy to zresztą także studentom i lekarzom, jest to tzw. czujność onkologiczna. Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości, to najpierw wyklucz obecność nowotworu, a dopiero potem sprawdzaj inne choroby. Bo rak rozwija się zawsze postępująco. Z innymi chorobami można czasem poczekać, z rakiem nigdy – czas zawsze działa na niekorzyść, nieubłaganie pogarsza szanse wyleczenia. Lekarze powinni przekonywać ludzi, że można wziąć zdrowie w swoje ręce, pokazać, że rak jest uleczalny, a badania są dla ludzi. Niektórzy uważają, że mammografia czy kolonoskopia są nieprzyjemne, wręcz bolesne. To jest bardzo indywidualne, bo ludzie mają różny poziom odczuwania bólu czy dyskomfortu. Parę lat temu miałem kolonoskopię i mogę powiedzieć, że nie jest to takie straszne. Nieco mniej przyjemne jest przygotowanie się do tego badania, które polega na gruntownym oczyszczeniu przewodu pokarmowego. Ale z drugiej strony te krótkotrwałe niemiłe odczucia mogą uratować życie. Chyba nie ma się nad czym zastanawiać. Co ciekawe – dużą rolę odgrywają tu uwarunkowania kulturowe. Pewien znany gastroenterolog powiedział mi kiedyś, że w Skandynawii blisko 100 proc. kolonoskopii robi się bez znieczulenia, zaś we Włoszech prawie 100 proc. w ogólnym znieczuleniu. Chyba więc jest to kwestia społecznego nastawienia. Czy pacjent – już nie zdrowy człowiek, lecz osoba u której rozpoznano nowotwór – może poprawić swoją szansę? Może. Bo proces leczenia to wspólne zadanie tego, który leczy i tego, który jest leczony. Nawet najmądrzejszy lekarz, z największym doświadczeniem i wiedzą nie wyleczy chorego, jeśli ten nie będzie tego chciał i jeśli nie uwierzy w sens terapii. Leczenie jest wtedy skuteczne, kiedy jest realizowane. Truizm, ale jeśli lekarz zleci choremu przyjmowanie jakiegoś leku, a on wie od sąsiada, że można się leczyć inaczej, albo nie brać tego leku i oszukuje lekarza, mówiąc, że go przyjmuje – to się nie może to udać. A proszę mi wierzyć, że tak się dzieje. Powiedzmy więc sobie to jasno – w przypadku nowotworów placebo niestety nie działa. W związku z tym chory musi od samego początku współpracować z lekarzem. Brzmi prosto, ale w praktyce różnie to bywa… Wiem. To rola lekarza, aby przekonał chorego do siebie. To bardzo ważna rzecz i nie bagatelizowałbym tego. Nie chcę powiedzieć, że lekarz jest święty i nieomylny. W Polsce jest ponad 100 tys. lekarzy i to oczywiste, że jedni są lepsi, drudzy gorsi. Dlatego od lat walczę o to, aby chory miał prawo do drugiej lekarskiej opinii. I nie chodzi o podważanie autorytetu lekarza, nic podobnego. Jeżeli człowiek zachoruje na ciężką chorobę, a taką jest nowotwór, to bardzo dobrze jeśli ma pewność, że jest właściwie leczony. A tę pewność może mu zwiększyć opinia innego fachowca, a nie znachora czy Goździkowej. Niestety w Polsce wciąż ta kwestia jest kompletnie nieuregulowana. To zresztą coś, na czym powinno zależeć także płatnikowi. Są bowiem tacy chorzy, którzy w ogóle nie potrzebują drugiej opinii, ale są też tacy, którzy biegają od lekarza do lekarza, robi się mętlik, a NFZ za wszystko płaci. Bo to nie jest tak, że każdy lekarz powie choremu dokładnie to samo. Niestety, w medycynie nic nie jest czarne albo białe. Najczęściej dostępne są pewne modyfikacje terapii czy alternatywne sposoby, o których lekarz powinien powiedzieć podczas pierwszej rozmowy z chorym. Ale bywa i tak, że jeden lekarz zaproponuje jakiś schemat leczenia, a drugi inny. I to wcale nie musi oznaczać, że któryś z nich się myli – te schematy mogą być po prostu równorzędne i stosowane wymiennie, ale pacjentowi trudno to ocenić. Dlatego dobrze byłoby, żeby NFZ uregulował tę sprawę i ustalił np., że każdy chory ma prawo do drugiej bezpłatnej opinii. Ale nie do kilku czy kilkunastu, jak jest obecnie. Należy więc zapewnić choremu bezpieczeństwo i wzmocnić go psychicznie, ale też unikać nieuzasadnionych kosztów, bo te pieniądze można by lepiej wykorzystać. A wracając do relacji lekarz-pacjent: leczenie onkologiczne to dla chorego często wielki wysiłek i bieg z przeszkodami. Trzeba go zatem zmobilizować do działania, przekonać, że tę walkę warto podjąć. Wytłumaczyć, że jest okres rozpoznawania choroby, okres leczenia – często bardzo trudny - i okres wychodzenia z choroby i powrotu do normalnego życia. Jeżeli chory widzi tę perspektywę i zrozumie, że zachorowanie na raka nie oznacza, że świat się kończy, to znajdzie w sobie siłę, by zawalczyć. Czy to rola lekarza? Częściowo tak, ale od tego są też psychoonkolodzy, którzy powinni umacniać chorych w przekonaniu, że choroba to nie koniec świata – ona się zaczyna, następnie coraz częściej dobrze kończy i człowiek wraca do życia, pozostając tą samą osobą. Chorzy o tym zapominają, uważają, że już nigdy nie będzie tak jak dawniej. A my, lekarze, robimy wszystko, aby mogło być jak dawniej, żeby chory wrócił do dawnego życia nie tylko jako zdrowy człowiek, ale też jako członek swojej rodziny, swojej społeczności zawodowej czy swojego grona przyjaciół, żeby miał prawo zapomnieć. I coraz częściej to się udaje. Rozmawiała Monika Wysocka,

paw paw na raka opinie